Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rodzice. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rodzice. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 30 października 2014

Alicja w Krainie Faraonów, cz. 2

Witajcie.

W Egipcie sezon wakacyjny trwa trochę dłużej. W zasadzie to cały rok. Najwięcej turystów przyjeżdża oczywiście latem, ale wizyta w kraju poza tym okresem jest równie przyjemna (jeśli nie bardziej, zważywszy na fakt, że latem temperatury dochodzą tam do 50 stopni). Nasz wyjazd wypadł w pierwszym tygodniu października, kiedy to jest już teoretycznie chłodniej, a Muzułmanie świętują Święto Eid, więc powinno być też teoretycznie luźniej, ale (nie)stety nie uciekliśmy wcale od upałów czy tłumów. Wielu mieszkańców Bliskiego Wschodu również wybrało ten tydzień na odwiedziny w Krainie Faraonów. Dodatkowo Egipcjanie na początku października (dokładnie 6-go) obchodzą Święto Sił Zbrojnych, upamiętniającej przekroczenie Kanału Sueskiego w wojnie Jom Kippur (o których to wydarzeniach możecie poczytać sobie tu). Tak więc było rojno, gwarno, ale i tak fajno ;)
Tak, ten mały chłopczyk w czapce na środku zdjęcia, to ja ;)


poniedziałek, 22 września 2014

Wakacje po raz drugi, czyli Alicja w Krainie Babć :)

A było to tak...
Po powrocie z Zanzibaru mamusia musiała wrócić znowu do pracy, bo kursy letnie jeszcze wtedy się nie kończyły. Pracowała tak, biedulka, do końca sierpnia. Ostatnie egzaminy zafundowała swoim studentom 22 sierpnia, ale potem musiała je jeszcze posprawdzać, i tak dalej... Końca nie było widać... Z koleżankami robiły, co mogły, by te ostatnie tygodnie mijały im najweselej, jak się da. Na przykład czytały takie rzeczy:

Paragraf pierwszy, ostatnia linijka. Mamusia nazywa to zgubnym wpływem korzystania z translatorów. Nie chciała mi wytłumaczyć, o co tam chodzi, więc mnie nie pytajcie.


wtorek, 20 maja 2014

Humor z zeszytów. Albo raczej bez zeszytów.

Studenci, których uczę, do pilnych nie należą ;) Książka w ich rękach to rzadki widok, szczególnie gdy koniec semestru jest coraz bliżej. Zeszyty w zasadzie też nie są tu używane. Dlatego ciężko mówić o humorze z zeszytów ;) Długopis? A po co mi długopis? Miss, zapomniałam dziś (vel został w samochodzie, vel ktoś mi ukradł). Każda wymówka jest dobra. Słyszałam nawet, że niektórzy studenci (-nci, nie -ntki!) tłumaczą swoją nieobecność bólem głowy tudzież zmęczeniem. I dziwią się, kiedy my (biali) się temu dziwimy ;)

Zeszytów nie ma, ale humor pozostaje ;)

Prezentacje na koniec semestru. Każda grupa złożona z 3 studentów dostała temat, na który należało nakręcić filmik i przygotować krótką mowę. Ta grupa postarała się o coś więcej. Teraz już wiecie, co mogło zabić tego dinozaura ;) (cukier, ewentualnie cholesterol)




niedziela, 20 kwietnia 2014

Wielkanoc... Kościół... Plac zabaw...

Z okazji Wielkanocnych Świąt, życzymy wszystkim naszym Czytelnikom zdrowia, szczęścia i spełnienia marzeń.

Ala, Mama i Tata :)



    A teraz trochę o tym, co się działo u nas :)



sobota, 1 lutego 2014

Życie w Kuwejcie - zakupy, ceny - cz. II

Zgodnie z zapowiedzią, dziś zaczynamy od cen wynajmu mieszkań.

Koszt wynajęcie mieszkania w Kuwejcie - jak pewnie wszędzie na świecie - zależy od powierzchni, udogodnień, lokalizacji, itd. Ze względu na 'rozwlekłość' Kuwejtu, większość ludzi szukających mieszkania do wynajęcia stara się je znaleźć jak najbliżej miejsca pracy (korki w godzinach szczytu są ogromne.) Tak było i w naszym przypadku. 
Po przyjeździe do Kuwejtu, przez pierwszy miesiąc mieszkaliśmy w mieszkaniu wynajętym na koszt pracodawcy. Ten miesiąc poświęciliśmy m.in. na szukanie lokum, które możemy wynająć. Zwiedziliśmy wiele pobliskich dzielnic i jeszcze więcej budynków. Szukaliśmy przez agencję wynajmu oraz na własną rękę. W końcu znaleźliśmy, a teraz możemy podzielić się wiedzą na temat kosztów wynajmu.

Budynek z mieszkaniami do wynajęcia. Ceny zaczynają się tu od 320 KD.



sobota, 25 stycznia 2014

Życie w Kuwejcie - zakupy, ceny - cz. I

   Wielu z Was interesuje życie codziennie w Kuwejcie, zakupy, ceny, itd. Dziś postaramy się chociaż po części zaspokoić Waszą ciekawość w tym zakresie.
   Zacznijmy od tego, że Kuwejt jako państwo to tak naprawdę tylko Kuwejt Miasto, które dzieli się na wiele dzielnic i ciągnie się przez ponad 60 km wzdłuż wybrzeża Zatoki Arabskiej (historycznie zwanej Perską), a na północy sięga około 40 km wgłąb lądu. Reszta kraju to pustynia, na której nie ma nic. No prawie nic. Jest ropa.
   Na tym skrawku ziemi żyje ponad 3 mln ludzi, z czego tylko trochę ponad milion to Kuwejtczycy. Szacuje się, że rodowitych mieszkańców w Kuwejcie jest około 35% reszta to przyjezdni. Największe grupy emigrantów stanowią Hindusi, Pakistańczycy, Afgańczycy, Lankijczycy, Banglijczycy, itd., czyli emigranci z Azji południowo-wschodniej. Zaraz po nich są Europejczycy i Amerykanie. Stosunkowo mało widuje się tu emigrantów z Afryki i Chin, choć nie mówimy, że ich nie ma.
   Ci wszyscy ludzie muszą jeść. W tym celu na północy i południu kraju zorganizowano dwie sztucznie nawadniane farmy, które produkują podstawowe produkty rolnicze i na których hodowane są zwierzęta. Reszta towarów pochodzi z importu.



Drobne zmiany na blogu

   Ponieważ u mnie na razie nie za wiele się dzieje, postanowiłam wraz z rodzicami wprowadzić niewielkie zmiany na blogu. Mianowicie od dziś bloga będziemy pisali wspólnie, ale osobno :) Od teraz rodzice mają u góry swój osobny dział (pomiędzy BLISKI WSCHÓD a INNE) i tam dowiecie się wielu ciekawych rzeczy o życiu w Kuwejcie i nie tylko.
   Dziś będzie o zakupach i cenach - temat, który myślę, że zainteresuje Was wszystkich.
   A jeśli o zakupach mowa, to ja je przeważnie robię tak:


A teraz klikajcie i czytajcie dział RODZICE. Pa :*