Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bliski Wschód. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bliski Wschód. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 11 lutego 2016

Od czego by tu zacząć...?

Witajcie!

Wiem, początek roku już dawno za nami, a ja tu zaglądam dopiero pierwszy raz... Ale wiele się działo u mnie przez ostatnie tygodnie i musicie mi wybaczyć tę nieobecność. Teraz już wszyscy jesteśmy na swoich miejscach, ja z Tatusiem w domku, Mamusia w pracy, i możemy na nowo podjąć opisywanie mojego świata. A świat ten barwy zmienia, rozrasta się, ewoluuje każdego dnia.

Od czego by tu zacząć?...

Może zacznę od samego początku :)

Nowy Rok przywitałam napojem musującym o smaku czerwonych jagód.


niedziela, 29 listopada 2015

Listopad 1: Szarża przez Kuwejt.

Witajcie :)

Listopad do według kalendarza gregoriańskiego 11 miesiąc roku i ostatni miesiąc jesieni. Kończy się rok, nastaje zima, robi się coraz chłodniej, a w witrynach sklepowych pojawiają się bożonarodzeniowe dekoracje i ludzie powoli zaczynają przygotowywać się do Świąt.

Według kalendarza muzułmańskiego jest to przełom pierwszego i drugiego miesiąca roku (Nowy Rok przypadł tu 14 października). Pierwszy miesiąc nazywa się Muharram, czyli "zakazany" (w dawnych czasach zakazane było prowadzenie w tym miesiącu walk plemiennych, stąd nazwa). Drugi miesiąc to Safar, czyli "żółty". Przed reformą Mahometa miesiąc ten wypadał w lecie, kiedy wielu ludzi zapadało na żółtaczkę (żółtaczka - żółty ;) ).

Mój osobisty listopad do ostatni miesiąc przed urodzinami. Mam już prawie trzy lata, włosy długie po łopatki, rączki sprawne do lepienia z plasteliny i z ciasta, do malowania i sprzątania, nóżki sprytne w bieganiu i (niestety ciągle jeszcze) w upadaniu. W listopadzie działo się wiele, była istna szarża przez Kuwejt...

Listopadowe niebo nabrało soczystszych barw.


niedziela, 1 listopada 2015

Październik: z lata w jesień.

Październik zaczął się spokojnie. Czas upływał mi na zabawie, malowaniu, lepieniu pierogów. Do wieczora termometr wskazywał ponad 30 stopni w cieniu. Czasami zawiał wiaterek, czasami sypnęło piaskiem. Ale generalnie było lato. Wtem, gdzieś w ostatnim tygodniu miesiąca, bach! A raczej chlust! I grom z jasnego nieba. Dosłownie. Deszczu było co nie miara, aż niektórym zachciało się wyciągnąć z garażu łódkę i popływać ulicami, a innym odwołać zajęcia w szkołach i nauczycielom kazać przyjść tylko na kilka godzin do biura... ;)

Tak było w Krainie Ropy w październiku :) Szczegóły znajdziecie poniżej.

Październikowe rękodzieło.



poniedziałek, 14 września 2015

Alicja na Wakacjach, część 1.

Cześć wszystkim,

Dziś będzie wreszcie o moich wakacjach. Od powrotu minęło już kilka dni, w trakcie których wybierałam zdjęcia, układałam w głowie co chciałabym Wam powiedzieć, pokazać... Aż ciężko uwierzyć, że wakacje się już skończyły. Jeszcze chwilę temu byłam na dachu świata, a teraz znów jestem na pustyni. 

Wakacje zaczęły mi się w połowie lipca, kiedy to z Tatusiem polecieliśmy,...

... zostawiając w Kuwejcie Mamusię i moją Peppę same...


niedziela, 12 lipca 2015

Czerwiec nad Zatoką Kuwejcką: cztery żywioły.

Kuwejt to państwo o powierzchni niecałych 18,000 km kw.; jest długie na 170 km i szerokie na 130 km; rozmiarami nie różni się od przeciętnego polskiego województwa (np. od województwa podkarpackiego, które ma powierzchnię 17,845 km kw.). Kuwejt leży nad Zatoką Perską, a dokładnie nad jej częścią, zwaną - cóż bardziej oczywistego - Zatoką Kuwejcką.

WODA
Prawie 500 km granicy Kuwejtu biegnie wzdłuż urozmaiconej linii brzegowej z Zatoką Kuwejcką (Perską). Wydawać by się mogło, że w kraju leżącym nad takim akwenem nie ma problemów z wodą. A jednak. Zatoka jest, ale stałych rzek ze słodką wodą już niestety nie ma, a zasoby wód gruntowych są bardzo skąpe i często zasolone. Dlatego też woda kranowa jest tu otrzymywana przez odsalanie wody z zatoki.
Woda kranowa przed przetworzeniem.


niedziela, 7 grudnia 2014

Co nowego w Kuwejcie?

Witajcie.

Jest już połowa grudnia i właśnie uświadomiłam sobie, że niedawno minął rok, od kiedy zamieszkałam z rodzicami w Kuwejcie. Wiele się przez ten czes zmieniło, ja też się dużo zmieniłam. A na dodatek za chwilę skończę 2 lata. Trzeba podsumować ostatnie wydarzenia z mojego życia, by za kilkanaście dni móc rozpocząć nowy etap i zacząć kolekcjonowanie nowych wspomnień :)

Guiyang (Chiny), grudzień 2012                              Yantai (Chiny), lipiec 2013


środa, 15 października 2014

Alicja w Krainie Faraonów, cz. 1

Z moimi rodzicami nie da się dłużej posiedzieć w jednym miejscu. Od wyjazdu z Polski minął raptem miesiąc, a ja znowu pakowałam zabawki do walizki. Gdzie wyjechaliśmy tym razem? Do Krainy Faraonów :)
Poranek nad Morzem Czerwonym. Od samego rana żar z nieba się lał.


poniedziałek, 30 czerwca 2014

Zarzekała się żaba błota,...

... jak ja Dubaju. Myślałam, że nie będzie potrzeby lecieć tam znowu. Potrzeby nie było, ale tani lot zrobił swoje. A więc wiecie już, że moja kolejna wycieczka wizowa odbyła się po raz kolejny do Dubaju :)

W oczekiwaniu na samolot w tamtą stronę.


sobota, 24 maja 2014

Święto Konstytucji 3-go Maja w Kuwejcie.

Cześć wszystkim :)

W poniedziałek 5 maja byliśmy z rodzicami na kolejnej imprezie zorganizowanej przez Ambasadę Polski w Kuwejcie. Tym razem okazją było Święto Konstytucji 3-go Maja. Nie bardzo wiem, co to jest konstytucja, ale brzmi jak dobry powód, żeby wyjść z domu i trochę się rozerwać ;)

Uroczystość odbyła się w hotelu, który według mnie jest statkiem, ale ja jestem mała, mogę się mylić. Zresztą, zobaczcie sami :)

To jest część tego hotelu. Sami powiedzcie, nie wygląda jak statek?


wtorek, 20 maja 2014

Humor z zeszytów. Albo raczej bez zeszytów.

Studenci, których uczę, do pilnych nie należą ;) Książka w ich rękach to rzadki widok, szczególnie gdy koniec semestru jest coraz bliżej. Zeszyty w zasadzie też nie są tu używane. Dlatego ciężko mówić o humorze z zeszytów ;) Długopis? A po co mi długopis? Miss, zapomniałam dziś (vel został w samochodzie, vel ktoś mi ukradł). Każda wymówka jest dobra. Słyszałam nawet, że niektórzy studenci (-nci, nie -ntki!) tłumaczą swoją nieobecność bólem głowy tudzież zmęczeniem. I dziwią się, kiedy my (biali) się temu dziwimy ;)

Zeszytów nie ma, ale humor pozostaje ;)

Prezentacje na koniec semestru. Każda grupa złożona z 3 studentów dostała temat, na który należało nakręcić filmik i przygotować krótką mowę. Ta grupa postarała się o coś więcej. Teraz już wiecie, co mogło zabić tego dinozaura ;) (cukier, ewentualnie cholesterol)




piątek, 16 maja 2014

W czasie deszczu dzieci się nudzą...

Podobno ;)
Mnie deszcz nie nudzi, nieczęsto go widuję. Za to słońce... No cóż, w moim przypadku ta piosenka mogłaby iść: "W czasie upałów dzieci się nudzą..." ;)

Wiosna w Kuwejcie zrobiła się bardzo gorąca. Mamusia mówi, że kiedy wychodzi do pracy po 7:00 rano, żar już leje się z nieba. Postanowiliśmy więc zacząć troszkę korzystać z tej pogody, i przez ostatnie tygodnie w każdy weekend wybieramy się na plażę.

Messila Beach. Oprócz kąpieli w słońcu można tam skorzystać także z placu zabaw i z boiska do siatkówki.


niedziela, 20 kwietnia 2014

Wielkanoc... Kościół... Plac zabaw...

Z okazji Wielkanocnych Świąt, życzymy wszystkim naszym Czytelnikom zdrowia, szczęścia i spełnienia marzeń.

Ala, Mama i Tata :)



    A teraz trochę o tym, co się działo u nas :)



wtorek, 1 kwietnia 2014

Dubaj po raz pierwszy, prawdopodobnie ostatni :)

Cześć :)

W ostatni weekend wybrałam się z rodzicami do Dubaju. Jest to największe miasto Zjednoczonych Emiratów Arabskich, stolica emiratu Dubaj.

Widzicie ten cienki, wysoki budynek w tle, po prawej? To Burj Khalifa, najwyższy wieżowiec świata.



środa, 19 marca 2014

Paszport nowy...

...będę miała. Ale zanim to nastąpi musiałam mieć do niego nowe zdjęcie.
Zdjęcie robił mi tatuś i finalnie wyszło tak:

 Ale zanim do tego wspólnymi siłami doszliśmy to nasza praca wyglądała tak:



sobota, 15 marca 2014

A w tym tygodniu...

... mieliśmy burzę piaskową. To już druga taka burza, jaką widziałam. Zobaczcie i Wy :)



Do zobaczenia wkrótce! :*



piątek, 14 marca 2014

Świeto narodowe i wyspa Failaka.

Witajcie po krótkiej przerwie :)

25 i 26 lutego to ważne dni dla Kuwejtczyków. Przypadają wtedy dwa najważniejsze święta państwowe - Święto Niepodległości (upamiętniające odzyskanie niezależności od Wielkiej Brytanii, pod której protektoratem państwo pozostawało od 1899 do 1961 roku) oraz Święto Wyzwolenia (czyli zakończenie wojny z Irakiem w 1991 roku). 
Z tego względu wszystkie szkoły i zakłady pracy mają wolne. Mamusia dostała 5 dni i mieliśmy w końcu trochę czasu na zwiedzanie. Jednego dnia ciocia Laura, jej tatuś, Mike, i przyjaciel, Omar, zabrali nas na wycieczkę na wyspę Failaka. W trakcie wojny w 1991 roku stacjonowały tam wojska irackie, które wysiedliły stamtąd wszystkich Kuwejtczyków i pozostawiły po sobie wiele zniszczeń. Zobaczcie, gdzie byliśmy i co zobaczyliśmy :)

Flaga Kuwejtu. Dostaliśmy ją razem z zakupami kilka dni przed świętem.




sobota, 15 lutego 2014

Festiwal rzeźb z piasku

W zeszły weekend Tatuś zabrał mnie i Mamusię na wycieczkę. Pojechaliśmy do dzielnicy Mishref obejrzeć rzeźby z piasku, które artyści z 30 różnych krajów wykonywali przez ostatnich kilka miesięcy i które można oglądać do kwietnia tego roku za jedyne 3 KD od osoby (dzieci w moim wieku lub nieco starsze mogą wejść na teren wioski rzeźb za darmo). Wystawa nazywa się Remal International Festival (remal po arabsku znaczy 'piach'). Rzeźby te są ilustracjami do "Baśni z 1001 nocy", które są chyba najbardziej znanymi baśniami bliskowschodnimi na świecie. Pamiętacie je? Na przykład baśnie o przygodach Sindbada  Żeglarza, Alladyna czy Ali Baby? Rzeźb jest prawie 40, niektóre są naprawdę olbrzymie. Żeby je zobaczyć w najlepszej formie należy tam pójść teraz, bo z biegiem czasu piaskowe budowle i postaci zaczną się zmieniać ;)

Zobaczcie, co takiego my zobaczyliśmy ;)

Baśń "O Kogucie i Lisie".


sobota, 25 stycznia 2014

Życie w Kuwejcie - zakupy, ceny - cz. I

   Wielu z Was interesuje życie codziennie w Kuwejcie, zakupy, ceny, itd. Dziś postaramy się chociaż po części zaspokoić Waszą ciekawość w tym zakresie.
   Zacznijmy od tego, że Kuwejt jako państwo to tak naprawdę tylko Kuwejt Miasto, które dzieli się na wiele dzielnic i ciągnie się przez ponad 60 km wzdłuż wybrzeża Zatoki Arabskiej (historycznie zwanej Perską), a na północy sięga około 40 km wgłąb lądu. Reszta kraju to pustynia, na której nie ma nic. No prawie nic. Jest ropa.
   Na tym skrawku ziemi żyje ponad 3 mln ludzi, z czego tylko trochę ponad milion to Kuwejtczycy. Szacuje się, że rodowitych mieszkańców w Kuwejcie jest około 35% reszta to przyjezdni. Największe grupy emigrantów stanowią Hindusi, Pakistańczycy, Afgańczycy, Lankijczycy, Banglijczycy, itd., czyli emigranci z Azji południowo-wschodniej. Zaraz po nich są Europejczycy i Amerykanie. Stosunkowo mało widuje się tu emigrantów z Afryki i Chin, choć nie mówimy, że ich nie ma.
   Ci wszyscy ludzie muszą jeść. W tym celu na północy i południu kraju zorganizowano dwie sztucznie nawadniane farmy, które produkują podstawowe produkty rolnicze i na których hodowane są zwierzęta. Reszta towarów pochodzi z importu.



Drobne zmiany na blogu

   Ponieważ u mnie na razie nie za wiele się dzieje, postanowiłam wraz z rodzicami wprowadzić niewielkie zmiany na blogu. Mianowicie od dziś bloga będziemy pisali wspólnie, ale osobno :) Od teraz rodzice mają u góry swój osobny dział (pomiędzy BLISKI WSCHÓD a INNE) i tam dowiecie się wielu ciekawych rzeczy o życiu w Kuwejcie i nie tylko.
   Dziś będzie o zakupach i cenach - temat, który myślę, że zainteresuje Was wszystkich.
   A jeśli o zakupach mowa, to ja je przeważnie robię tak:


A teraz klikajcie i czytajcie dział RODZICE. Pa :*



piątek, 17 stycznia 2014

Moje nogi mnie słuchają!

Już od tygodnia...
Popatrzcie zresztą sami :)




Idę ;)
Do zobaczenia następnym razem!