Studenci, których uczę, do pilnych nie należą ;) Książka w ich rękach to rzadki widok, szczególnie gdy koniec semestru jest coraz bliżej. Zeszyty w zasadzie też nie są tu używane. Dlatego ciężko mówić o humorze z zeszytów ;) Długopis? A po co mi długopis? Miss, zapomniałam dziś (vel został w samochodzie, vel ktoś mi ukradł). Każda wymówka jest dobra. Słyszałam nawet, że niektórzy studenci (-nci, nie -ntki!) tłumaczą swoją nieobecność bólem głowy tudzież zmęczeniem. I dziwią się, kiedy my (biali) się temu dziwimy ;)
Zeszytów nie ma, ale humor pozostaje ;)
 |
Prezentacje na koniec semestru. Każda grupa złożona z 3 studentów dostała temat, na który należało nakręcić filmik i przygotować krótką mowę. Ta grupa postarała się o coś więcej. Teraz już wiecie, co mogło zabić tego dinozaura ;) (cukier, ewentualnie cholesterol)
|