sobota, 15 lutego 2014

Festiwal rzeźb z piasku

W zeszły weekend Tatuś zabrał mnie i Mamusię na wycieczkę. Pojechaliśmy do dzielnicy Mishref obejrzeć rzeźby z piasku, które artyści z 30 różnych krajów wykonywali przez ostatnich kilka miesięcy i które można oglądać do kwietnia tego roku za jedyne 3 KD od osoby (dzieci w moim wieku lub nieco starsze mogą wejść na teren wioski rzeźb za darmo). Wystawa nazywa się Remal International Festival (remal po arabsku znaczy 'piach'). Rzeźby te są ilustracjami do "Baśni z 1001 nocy", które są chyba najbardziej znanymi baśniami bliskowschodnimi na świecie. Pamiętacie je? Na przykład baśnie o przygodach Sindbada  Żeglarza, Alladyna czy Ali Baby? Rzeźb jest prawie 40, niektóre są naprawdę olbrzymie. Żeby je zobaczyć w najlepszej formie należy tam pójść teraz, bo z biegiem czasu piaskowe budowle i postaci zaczną się zmieniać ;)

Zobaczcie, co takiego my zobaczyliśmy ;)

Baśń "O Kogucie i Lisie".


sobota, 1 lutego 2014

Życie w Kuwejcie - zakupy, ceny - cz. II

Zgodnie z zapowiedzią, dziś zaczynamy od cen wynajmu mieszkań.

Koszt wynajęcie mieszkania w Kuwejcie - jak pewnie wszędzie na świecie - zależy od powierzchni, udogodnień, lokalizacji, itd. Ze względu na 'rozwlekłość' Kuwejtu, większość ludzi szukających mieszkania do wynajęcia stara się je znaleźć jak najbliżej miejsca pracy (korki w godzinach szczytu są ogromne.) Tak było i w naszym przypadku. 
Po przyjeździe do Kuwejtu, przez pierwszy miesiąc mieszkaliśmy w mieszkaniu wynajętym na koszt pracodawcy. Ten miesiąc poświęciliśmy m.in. na szukanie lokum, które możemy wynająć. Zwiedziliśmy wiele pobliskich dzielnic i jeszcze więcej budynków. Szukaliśmy przez agencję wynajmu oraz na własną rękę. W końcu znaleźliśmy, a teraz możemy podzielić się wiedzą na temat kosztów wynajmu.

Budynek z mieszkaniami do wynajęcia. Ceny zaczynają się tu od 320 KD.



sobota, 25 stycznia 2014

Życie w Kuwejcie - zakupy, ceny - cz. I

   Wielu z Was interesuje życie codziennie w Kuwejcie, zakupy, ceny, itd. Dziś postaramy się chociaż po części zaspokoić Waszą ciekawość w tym zakresie.
   Zacznijmy od tego, że Kuwejt jako państwo to tak naprawdę tylko Kuwejt Miasto, które dzieli się na wiele dzielnic i ciągnie się przez ponad 60 km wzdłuż wybrzeża Zatoki Arabskiej (historycznie zwanej Perską), a na północy sięga około 40 km wgłąb lądu. Reszta kraju to pustynia, na której nie ma nic. No prawie nic. Jest ropa.
   Na tym skrawku ziemi żyje ponad 3 mln ludzi, z czego tylko trochę ponad milion to Kuwejtczycy. Szacuje się, że rodowitych mieszkańców w Kuwejcie jest około 35% reszta to przyjezdni. Największe grupy emigrantów stanowią Hindusi, Pakistańczycy, Afgańczycy, Lankijczycy, Banglijczycy, itd., czyli emigranci z Azji południowo-wschodniej. Zaraz po nich są Europejczycy i Amerykanie. Stosunkowo mało widuje się tu emigrantów z Afryki i Chin, choć nie mówimy, że ich nie ma.
   Ci wszyscy ludzie muszą jeść. W tym celu na północy i południu kraju zorganizowano dwie sztucznie nawadniane farmy, które produkują podstawowe produkty rolnicze i na których hodowane są zwierzęta. Reszta towarów pochodzi z importu.



Drobne zmiany na blogu

   Ponieważ u mnie na razie nie za wiele się dzieje, postanowiłam wraz z rodzicami wprowadzić niewielkie zmiany na blogu. Mianowicie od dziś bloga będziemy pisali wspólnie, ale osobno :) Od teraz rodzice mają u góry swój osobny dział (pomiędzy BLISKI WSCHÓD a INNE) i tam dowiecie się wielu ciekawych rzeczy o życiu w Kuwejcie i nie tylko.
   Dziś będzie o zakupach i cenach - temat, który myślę, że zainteresuje Was wszystkich.
   A jeśli o zakupach mowa, to ja je przeważnie robię tak:


A teraz klikajcie i czytajcie dział RODZICE. Pa :*



piątek, 17 stycznia 2014

Moje nogi mnie słuchają!

Już od tygodnia...
Popatrzcie zresztą sami :)




Idę ;)
Do zobaczenia następnym razem!


poniedziałek, 13 stycznia 2014

Poznajcie moją okolicę.

Jak wiecie, przez pięć dni w tygodniu siedzimy z tatusiem w domu, bawimy się, gotujemy, oglądamy bajki, i robimy wiele, wiele innych rzeczy, które w domu można lub trzeba wykonać. Za to w weekend, kiedy jesteśmy już wszyscy razem, wychodzimy na spacery. Jeśli tylko pogoda na to pozwala (styczeń jest dość deszczowy, więc pogoda często spacery nam uniemożliwia), mamusia zakłada mi cieplejsze ubranka, czapeczkę, i idziemy poznawać okolicę. 
Chciałabym, żebyście i Wy mogli ją poznać. Zapraszam do wirtualnego spaceru po Mahbouli :)


W grudniu było jeszcze dość ciepło, nie musiałam zakładać ani kurtki, ani czapki.



piątek, 10 stycznia 2014

Zakończenie semestru w szkole mamusi.

Dzień dobry wszystkim :)
 
Pierwszy tydzień stycznia był ostatnim tygodniem pierwszego semestru w szkole mamusi. Studentki najpierw powtarzały materiał do egzaminów, a potem te egzaminy pisały. A wczoraj, ostatniego dnia tygodnia, odbywały się ustne prezentacje. Studentki, dobrane w grupy, miały zaprezentować projekt, nad którym pracowały przez cały semestr pod okiem instruktora gramatyki. Tematem było jedno z państw świata. Nie wiem, czy uczennice same wybierały sobie państwo, o którym pisały i mówiły, ale wiem, że wśród nich znalazło się miejsce dla Polski i Chin ;)

Grupa F1. Uczyło się tu na początku 35 studentek, do końca wytrwało 29.