poniedziałek, 22 września 2014

Wakacje po raz drugi, czyli Alicja w Krainie Babć :)

A było to tak...
Po powrocie z Zanzibaru mamusia musiała wrócić znowu do pracy, bo kursy letnie jeszcze wtedy się nie kończyły. Pracowała tak, biedulka, do końca sierpnia. Ostatnie egzaminy zafundowała swoim studentom 22 sierpnia, ale potem musiała je jeszcze posprawdzać, i tak dalej... Końca nie było widać... Z koleżankami robiły, co mogły, by te ostatnie tygodnie mijały im najweselej, jak się da. Na przykład czytały takie rzeczy:

Paragraf pierwszy, ostatnia linijka. Mamusia nazywa to zgubnym wpływem korzystania z translatorów. Nie chciała mi wytłumaczyć, o co tam chodzi, więc mnie nie pytajcie.


niedziela, 24 sierpnia 2014

Asante sana, Zanzibar! - Cz. 5 - ostatnia

To już ostatni wpis o Zanzibarze :) 
Pięknie tam jest. Jeśli ktoś będzie miał okazję, warto tam polecieć. A jeśli ktoś podczas swojego pobytu tam zdecyduje się zamieszkać niedaleko wioski Jambiani, koniecznie skontaktujcie się z panem Alim. Na dole wpisu znajdziecie jego adres mejlowy i numer telefonu. Polecamy go gorąco jako przewodnika po Zanzibarze :)
Ostatni dzień postanowiliśmy poświęcić na samotne zwiedzanie Stone Town. Tak się zwiedza najlepiej. Poranek spędziliśmy na basenie, a po południu kolega pana Alego zabrał nas do Kamiennego Miasta.

Drzemka przed pływaniem.


czwartek, 21 sierpnia 2014

Pole pole, Zanzibar! Cz. 4

Całodzienne wycieczki są jednak dość wykańczające dla takiego małego człowieka, jak ja, dlatego też kolejny dzień pobytu na wyspie Zanzibar postanowiliśmy spędzić w hotelu i jego okolicach. I bardzo dobrze, że tak postanowiliśmy. Dzień po wycieczce przyprawowo-żółwiowo-staromiejskiej zaczął padać deszcz i padał przez 2 doby (z przerwami na słońce ;) ). 

Wiecie, że ja w czasie deszczu wcale się nie nudzę. Zobaczcie zresztą sami, czy w takich okolicznościach przyrody można w ogóle mówić o nudzie.

Deszczowy poranek nad brzegiem Oceanu Indyjskiego.


poniedziałek, 18 sierpnia 2014

Hakuna matata, Zanzibar! Cz. 3

Wyspa Zanzibar wchodzi w skład Tanzanii - państwa, które powstało w 1964 roku w wyniku połączenia Tanganiki i Zanzibaru. Stolicą Tanzanii jest Dar Es Salam, miasto leżące na głównym lądzie afrykańskim. Wyspa Zanzibar ma jeszcze swoją własną stolicę i jest nią Zanzibar City. Archipelag Zanzibar składa się z dwóch dużych zamieszkałych wysp - Zanzibar (w suahili Unguja) i Pemba, oraz wielu mniejszych, głównie niezamieszkałych.

My zwiedziliśmy tylko Zanzibar i maleńką Prison Island, na więcej nie mieliśmy czasu. Ale dzięki temu jest nadzieja, że kiedyś tam wrócimy, w końcu nie wszystko jeszcze widzieliśmy ;)

Nabrzeże w Zanzibar City. Stąd odpłynęliśmy łódką w kierunku Prison Island.


niedziela, 10 sierpnia 2014

Mambo, Zanzibar? Poa, poa! Cz. 2

Witam ponownie :)

Od tygodnia już jesteśmy z powrotem w Kuwejcie, ale tęskni nam się za Zanzibarem. Ładnie tam jest, zielono, gorąco (ale nie tak gorąco, jak w Kuwejcie!). Dwa razy padał deszcz i zrobiło się chłodniej. Mogliśmy chwilę odpocząć od upałów ;)

Po dwóch dniach umiarkowanego zwiedzania wybraliśmy się na dłuższą, bo całodniową, wycieczkę, podczas której pan Ali pokazał nam świat zanzibarskich przypraw (Spice Tour), świat żółwi olbrzymich (Prison Island) i świat starego Zanzibaru (Stone Town, stara część stolicy wyspy, Zanzibar City).

Chodźcie, pokażę Wam wszystko :)

Lotnisko na Zanzibarze - Wyspa Przypraw wita Was.


czwartek, 7 sierpnia 2014

Jambo, Zanzibar! cz. 1

Jambo wszystkim!

Dwa tygodnie temu skończył się Ramadan - miesiąc, w którym Muzułmanie poszczą cały dzień. Cały tydzień po Ramadanie mieliśmy więc świeto. Jak wiecie, mamusia dostała z tego powodu tydzień wolnego i wybraliśmy się na wycieczkę. Na pewno już się domyśliliście, gdzie byliśmy.

Karibu Zanzibar!, czyli witamy na Zanzibarze :)


 
Zanzibar widziany z okna samolotu.



środa, 2 lipca 2014

Zarzekała się żaba błota,... Cz. 2

... ale ja już więcej nie będę. Kto wie, czy następnym razem Dubaj znów nie okaże się cenowo bezkonkurencyjny ;) Mam cichą nadzieję, że jednak nie i że będę mogła zobaczyć coś nowego, ale w razie czego zapowiadam, że MOŻE ZNOWU POJADĘ DO DUBAJU.

Pierwszą część opowieści o mojej drugiej wizycie w zakupowym królestwie skończyłam na spacerze przez stary souk i dotarciu na brzeg kanału. Przepłynięcie przez kanał to 5-minutowa przejażdżka drewnianą łodzią z silnikiem elektrycznym, na której pokład może wejść ok. 20 osób. Przyjemnie było bardzo, nad wodą słońce nie doskwiera tak bardzo i jest zdecydowanie chłodniej.

Creek, czyli kanał w Dubaju.