poniedziałek, 28 października 2013

Wakacje w Yantai. Historia obrazkowa cz. II

Ciąg dalszy poprzedniego wpisu opowiadającego obrazkami o naszych wakacjach w Yantai.
Zapraszam :)

Kolejnego weekendu wybraliśmy się na Górę Yantai. Po drodze trafiliśmy na plan filmowy.



W filmie 'zagrały' m.in. te stare samochody.

A to już brama prowadząca na Górę Yantai.

Góra Yantai to nazwa całego kompleksu, który znajduje się poniżej szczytu góry. Na samym szczycie stoi stara latarnia morska. Po drodze do niej zwiedzaliśmy różne stare budynki, w których teraz znajdują się muzea.

A to ja z mamusią :)

Na terenie wzgórza jest dom, w którym mieszkała kiedyś Bing Xin, chińska pisarka. Teraz w tym domu jest muzeum poświęcone właśnie jej.

Męczące było to zwiedzanie, więc tu zastanawiałam się, czy nie udać się na krótką drzemkę.

Tatuś odkrył po drodze tę małą świątynię.

Jesteśmy już prawie na szczycie...

A to już widok z latarni na nabrzeże. Specjalnie jej tu nie pokazuję, bo o niej będzie jeszcze jeden krótki wpis :)

A ta uliczka prowadzi nas od latarni nad morze.

Sklepiki przy tej uliczce są nastawione głównie na handel towarami dla turystów.

Tutaj trenuję z tatusiem raczkowanie na ławce i przyglądam się kwiatkom.

A tu witam się z nową koleżanką.

Ta pani sprzedawała takie malutkie ślimaczki, które Chińczycy w tym regionie jedzą jak słonecznik.

Sprzedawca świeżych kokosów.

Dziś plaża była pełna ludzi.

A to już zdjęcie plaży niedaleko naszego mieszkania...

...akurat wojsko miało na niej jakieś ćwiczenia.

Uczyłam się sama pić.

Innego dnia wybraliśmy się do Fortu Yantai. Tutaj jeszcze jesteśmy w drodze do niego.

Sam Fort Yantai jest bardzo wielki i stary, a na zdjęciu jest widoczne jedynie wejście.

Dziedziniec przed wejściem do bunkrów Fortu Yantai.

Wnętrze bunkru.

Jedno z dział, które broniło Yantai przed nieprzyjacielami atakującymi od strony morza. Takich dział było pięć, do dziś przetrwały tylko trzy.

Fort od strony morza.

Od strony morza urządzono wokół fortu kilka dodatkowych atrakcji dla turystów, m.in. fokarium.

I różne pomysłowe mostki, którymi można spacerować nad samym morzem.

Widok na miasto.

Nadmorskie knajpki.

W Yantai znajduje się też wielkie oceanarium, przed którym stoi taki oto pomnik.

A wewnątrz, w wielkich akwariach, można obejrzeć np. meduzy...

...różnych gatunków.

Albo mnóstwo gatunków ryb w takim wielkim akwarium...

... i mniejsze rybki w mniejszych akwariach.

Te ryby wyglądają jak źdźbła trawy, a tak naprawdę to są węgorze ogrodowe.

W oceanarium jest też sala, gdzie swój show mają foki...

...ja go niestety przespałam.

Gdy opuściliśmy oceanarium poszliśmy na spacer brzegiem morza...

...a potem wsiedliśmy w autobus i wróciliśmy do domu.

Razu pewnego, w piątek, późnym popołudniem wybraliśmy się na spacer wzdłuż rzeki Jiahe...

...która wpada do Morza Żółtego.

Znaleźliśmy tam cmentarzysko starych łodzi rybackich.

Podobały mi się...

...ale nie wszystkie zdążyłam zobaczyć.

Gdy się obudziłam, pospacerowaliśmy trochę nad brzegiem morza i wróciliśmy do domu.

W Yantai jest też piękny park, który nazywa się Park Nanshan.

W parku tym jest zoo, gdzie można zobaczyć pandy...

...kaczki...

...mamusię i mnie :) ...

...węże...

...i zwierzątka z taaaakimi wielkimi oczyskami.

Jest tam też piękne jeziorko, wzdłuż brzegów którego spacerowaliśmy.

Wszyscy spacerowaliśmy :)

A tu już wracam do domku.



   To jeszcze nie koniec opowieści o naszych wakacjach. Niedługo pokażę Wam dokładniej latarnię morską i kilka innych ciekawych zakątków miasta.
   Tymczasem zmykam. Pa :*


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz