piątek, 13 grudnia 2013

Nowinki z Krainy Ropy.

Salam alejkum :)

W ten sposób witają się ludzie w krajach muzułmańskich. Znaczy to tyle, co "niech pokój będzie z Wami". Chyba nic nie stoi na przeszkodzie, żebym i ja Was tak powitała, w końcu tego też Wam życzę :) (a oprócz tego dużo zdrowia, pomyślności, ciekawych podróży, i wielu wielu innych rzeczy ;) ).

Muzułmanie często mówią też "habibi", co oznacza przyjaciela lub kogoś ukochanego. Zwracają się tak do siebie mężczyźni (przyjaciele) i kobiety (przyjaciółki). Żona może też tak powiedzieć do męża, albo mąż do żony ;) W innych sytuacjach chyba nie wypada. Poniżej znajdziecie jedną z wielu piosenek arabskich, w której pani śpiewa o swoim habibi:




Jest też jeszcze jedno popularne powiedzonko Arabów, a mianowicie "insha'Allah". Ludzie tu mówią tak, gdy chcą lub mają nadzieję, że coś się zdarzy (lub nie ;)). Dosłownie znaczy to "niech Allah dopomoże", czy coś w tym stylu. Mamusia opowiadała mi, że studentki często tak mówią, gdy czekają na wyniki egzaminów i chcą, żeby te wyniki były pozytywne.

Dziś jest piątek, pierwszy dzień weekendu. Tak, tak, pierwszy. Tu, i w kilku innych krajach muzułmańskich, tydzień pracy zaczyna się w niedzielę, a kończy we czwartek po południu. Weekend "obchodzi się" w piątek i sobotę (wiem, że na Zachodzie wolne wypada w sobotę i niedzielę). A skoro dziś jest weekend, oznacza to nową porcję nowinek z Krainy Ropy ;)

Od niedawna mam krzesełko, w którym jem posiłki.
I nareszcie mam swoje własne łóżeczko!
Z nowych rzeczy to jest jeszcze umiejętność wspinania się na kanapę ;D

Mieliśmy ostatnio trochę problemów z internetem, dlatego nie napisałam do Was w zeszłym tygodniu. Problemy zostały częściowo rozwiązane, więc jestem z Wami ponownie:) Opowiem Wam dziś w kilku obrazkach o tym, co robiłam przez ostatnie kilka tygodni.

Na zakupy wybieramy się najczęściej popołudniami. O 17-tej robi się tu już ciemno.
Raz na zakupach przymierzyłam czapkę Świętego Mikołaja. Mam nadzieję, że Mikołaj nie gniewa się na mnie za to.
Byłam też z wizytą w Ambasadzie Polski w Kuwejcie. Z tej okazji włożyłam moje czerwone ubranko z Chin.
W ostatnią niedzielę poszłyśmy z mamusią na spacer.

Ta szkoła znajduje się blisko naszego bloku.
To też są nasze okolice. Wszędzie jest dużo piachu i wszystko wygląda, jakby było ciągle w budowie ;)
Widok z kładki dla pieszych na drogę biegnącą (chyba) do Kuwait City.

A to meczet, jeden z wielu w okolicy.
I nasza osiedlowa Biedronka, czyli Dukkan.
A to już ja w kąpieli ;)
Oraz w nowych butach i z marchewką w ręku ;D
Obiecałam Wam kiedyś opowiedzieć o sziszy. Jest to taka fajka, którą Muzułmanie używają do palenia tytoniu. Oczywiście, normalne papierosy też palą, ale lubią wieczorami przyjść do takiego szisza baru ze znajomymi i zapalić fajkę. Niestety, nie jest to zdrowe, ale Tatuś mówi, że przyjemne ;)

Niedaleko naszego bloku jest sklep z fajkami.
Miałam też raz okazję przyjrzeć się jednej z bliska.

Tyle na dzisiaj. Życzę spokojnej nocy (ja już od dawna smacznie śpię, mamusia pisze do Was w moim imieniu ;)). Do zobaczenia wkrótce!




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz